O moich czarnych włosach

środa, 9 kwietnia 2014

Zrób swojej kobiecie dobrze - zabierz ją do Hebe



O awersji mojego ukochanego do drogerii Hebe można by pisać godzinami. I wcale nie chodzi o to, że wszystko jest tam "idealne", o panie ,które co chwilę oferują swoją pomoc. Nie chodzi także o ochroniarza, który na samym progu zawszę mówi jedno i to samo zdanie. (Witamy w drogerii Hebe)
Tak naprawdę to o nic nie chodzi. Hebe to Hebe. Jedno słowo i kurwiki w oczach drugiej połówki gwarantowane.


 Dla mnie Hebe to swojego rodzaju rarytas. Bardzo rzadko tam byłam, ponieważ niestety bardzo mi nie po drodze do tej drogerii. Praktycznie wszystkie drogerie Hebe w Gdańsku są umieszczone w jednej dzielnicy. Mają dużo produktów, których nie można dostać w rossmanie (swoją drogą jest ich za dużo), ani w Naturze.
Będąc na wyciecze w niedziele, wybraliśmy się w okolice gdzie mieści się słynna drogeria. Udało mi się namówić M., aby "wejść" do Hebe.. Niestety było ono zamknięte ze względu na "zmienianie się dla Ciebie". Oczywiście rozpacz, żałoba i smutek. Drugie Hebe, które znajduje się niedaleko także było zamknięte..Ehh, myślałam już, że straciłam jedną z tych okazji życiowych, aby zrobić zakupy w Hebe. Wróciliśmy do domu.
Po prowadzeniu długich i wykańczających negocjacji, udało się! Tak, Hebe czeka tam na mnie i zaprasza mnie do wydania wszelkich oszczędności (mojego ukochanego :D). Parę dni później znów wybraliśmy się w tamte okolice samochodem. Oczywiście negocjacje nie były łatwe, ale jednak zakończone sukcesem.
Jak tylko weszliśmy do centrum, M oznajmił, że znika rzekomo kupić sobie coś do jedzenia. Już w myślach widziałam, jak odpala samochód i odjeżdża daleko stąd ku zachodowi słońca.
 Aczkolwiek wrócił. Ba! Nawet wszedł go Hebe i towarzyszył mi podczas tego głębokiego dla mnie przeżycia jakim jest robienie tam zakupów.
Wybrałam dobry moment na zakupy, ponieważ trwa teraz promocja -30% na produkty do włosów z kartą Hebe. A co takiego kupiliśmy?


          

Od lewej:
1. Maska Seri Line z olejkiem arganowym - 14,99zł
2.Bielenda, płyn do demakijażu 2fazowy avocado - swoją drogą posiada ładny skład. 8zł
3.Radical, Farmon, Suchy szampon. Jako, że był w promocji (ok7zł), a ukochany batiste nie, skusiłam się na niego. Zobaczymy co z tego będzie ;)
4.Słynny Kalos Keratin - ok.8zł
5.Gumki Jaques Provost bez metalowych wstawek (ciągle gubię gumki, nieustannie!)
6.Ziaja med, formuła nawilżająca, krem redukujący podrażnienia na noc 13zł

Zakupy uważam, za mega udane i chodzę szczęśliwa jak dzwonek:)
Przy okazji dodam, że czekam na swoje pierwsze zamówienie kosmetyków mineralnych, ale niestety realizacja zamówienia to jeden wielki niewypał - czekam już 8 dni. Mam nadzieję, że jutro będzie. Na pewno się pochwalę.

Przy okazji w niedziele byliśmy ze znajomymi w IKEA. M kupił sobie mandarynkę na okno. Taką z prawdziwymi owocami, cudnie pachnie! Ale ja także coś dostałam. ;)

                                          

Kwiatka (tym razem obiecuję, że nie zwiędnie!) oraz słynny na blogosferze "świecznik na pędzelki do makijażu":D

A jak Wasi mężczyźni przeżywają zakupy w drogerii? Może macie jakieś ciekawe historie?:)